Kolarstwo

Forum o wszystkich dyscyplinach sportu z wyłączeniem piłki nożnej.
Avatar użytkownika
Ekstraklasa
Ekstraklasa
Posty: 4337
Dołączył(a): 11 lis 2008, 11:11

Gadu-Gadu:
0
PostNapisane: 23 lip 2012, 13:00
PRZEGLĄD PRASY. - Kiedy się przewróciłam, poczułam ból i spojrzałam na nogę... Już wtedy pogodziłam się z tym, że z igrzyskami koniec. Jestem więc gotowa na tę informację, chociaż oczywiście mam jeszcze nadzieję - mówi o swoim wypadku w "Przeglądzie Sportowym" Maja Włoszczowska. Wicemistrzyni olimpijska w kolarstwie górskim w piątek doznała poważnej kontuzji nogi
Do wypadku doszło podczas przedolimpijskiego zgrupowania we włoskim Livigno. Pierwsza diagnoza mówi o ciężkim zwichnięciu i złamaniu jednej z kości śródstopia. Zawodniczka trafiła do włoskiego szpitala, ale wczoraj wieczorem miała polecieć do Katowic, gdzie zająć się jej stopą ma dr Krzysztof Ficek. Występ Włoszczowskiej na igrzyskach stoi pod ogromnym znakiem zapytania, ale do tej pory nie został wykluczony.

- To cholerny pech. Na jednym z zakrętów podcięło mi koło. Nic niezwykłego, ale musiałam się podeprzeć. Podwinęło mi stopę i przekręciło ją o jakieś sześćdziesiąt stopni - mówi o swoim wypadku Włoszczowska na łamach "Przeglądu Sportowego". - Miałam łzy w oczach, ale bardziej z bólu niż psychicznego cierpienia - dodaje.

Zawodniczka przyznaje, że już czuje się lepiej. - Zdecydowanie złagodniał ból. Wcześniej miałam nogę na wyciągu z wsadzonym prętem, żeby się dobrze "ułożyła". I to nie było przyjemne. Teraz włożyli ją w gips i jest nieźle - opowiada. Włoszczowska przyznaje, że wciąż wierzy w występ na igrzyskach. O wszystkim prawdopodobnie zdecyduje badanie tomografem. Jeśli okaże się, że ma zerwane więzadła, na igrzyska nie pojedzie. - Kość, która jest złamana nie jest aż tak bardzo istotna, da się chyba ją ustabilizować i jakoś pojechać. Natomiast z zerwanymi więzadłami nie ma już żadnych szans - mówi zawodniczka.

Wyścig kobiet w kolarstwie górskim na igrzyskach zaplanowano na 11 sierpnia.

http://www.sport.pl/londyn2012/1,127488 ... na_na.html
Avatar użytkownika
Ekstraklasa
Ekstraklasa
Posty: 4337
Dołączył(a): 11 lis 2008, 11:11

Gadu-Gadu:
0
PostNapisane: 23 lip 2012, 20:23
- Ja bym sobie na to nie pozwolił jako zawodnik, a potem jako trener, żeby eksperymentować w ostatnich miesiącach przed najważniejszymi zawodami, do jakich się przygotowuję przez cztery lata - krytykuje w Faktach po południu" trenera polskiej kadry kolarskiej Marka Galińskiego legenda kolarstwa Ryszard Szurkowski.
Ryszard Szurkowski, legenda polskiego kolarstwa, dwukrotny medalista olimpijski uważa, że polska medalistka olimpijska miała w ostatnim roku złych doradców wokół siebie. - Wtedy, gdy zmieniła trenera rok temu. Nie znam sytuacji, by zmienić trenera, który doprowadził nie tylko Maję Włoszczowską, ale całe grono polskich zawodniczek do medali olimpijskich, Europy i świata. My w środowisku kolarskim nie wiemy jaki był powód. Andrzej Piątek wypracował sposób przygotowywania swoich zawodniczek do najważniejszych imprez - komentuje.

Eksperymenty trenera
Kolarz przypuszcza, że przyczyną kontuzji mógł być błąd w treningu zawodniczki. - Ja bym sobie na to nie pozwolił jako zawodnik, a potem jako trener, żeby eksperymentować w ostatnich miesiącach przed najważniejszymi zawodami, do jakich się przygotowuję przez cztery lata. - Zdaniem sportowca owy eksperyment polegał na zbyt długim pobycie w wysokogórskiej miejscowości Livigno oraz na za małej ilości startów w roku przedolimpijskim, "które są najważniejszymi sprawami". - W międzyczasie słyszymy o wspaniałych wynikach zawodniczek z innych państw i presja rośnie - dodaje.

Szurkowski jest zdania, że do kontuzji Włoszczowskiej doprowadziła jej niepewność siebie. - Myśląc, że jest za mało czasu i może się nie udać zaczynamy gonić, nie patrząc na to, co może się stać - mówi kolarz, który dodaje, że potwierdzeń tej pewności w przypadku polskich zawodniczek w ostatnim czasie było po prostu za mało.

Były zawodnik był pewny zwycięstwa Włoszczowskiej na Igrzyskach, ale wtedy, gdy jej trenerem był Piątek. - Natomiast niedawno odbyły się mistrzostwa Polski, które miały być sprawdzianem dla wszystkich polskich zawodniczek. Okazało się, że zgrupowanie w Livigno jest ważniejsze niż tytuł mistrza Polski. (...) Tymczasem sam trener przyjechał na mistrzostwa, a zawodniczki zostały w Livigno. (...) Nie bardzo wiedzieliśmy o co chodzi - komentuje.
"PZKol nie istnieje" i milczy
- Oczekiwałbym, by na Olimpiadę pojechały najlepsze polskie zawodniczki. Teraz jest to Paula Gorycka. Kwadrans temu rozmawiałem z jej trenerem. Ona ciągle nie wie czy pojedzie. Nikt z PZKol-u się nie odezwał, a przecież Majka jest już od kilku dni kontuzjowana. Zawodniczka na 19 dni przed startem wciąż nie wie czy weźmie udział w Igrzyskach. Ja jestem oburzony - komentuje zbulwersowany Szurkowski.

Wypowiadając się o Polskim Związku Kolarskim w ostrych słowach krytykuje sposób jego funkcjonowania. - Dział szkolenia PZKol-u nie chcę powiedzieć, że nie istnieje. Czy słyszeliśmy jakąś wypowiedź? Przecież to jest dział szkolenia. To jest organ, który natychmiast powinien wypowiedzieć się publicznie. Majka nie jest zawodniczką jakąś tam kolejną. To jest mistrzyni. Każdy z nas, z kibiców chce wiedzieć co się dzieje. Wypowiedzi prezesa, że jeszcze nic nie wiadomo na 19 dni przed Igrzyskami... Czasami jest to za późno żeby zdążyć - dodaje. - PZKol musi zaproponować skład i nie czekać kilkanościew godzin, bo materiał już ma.

Prawda i Amen. Jak nie pojedzxie Gorycka ,która wygrywała każdy start z Szafraniec to będzie skandal.
Avatar użytkownika
Ekstraklasa
Ekstraklasa
Posty: 4337
Dołączył(a): 11 lis 2008, 11:11

Gadu-Gadu:
0
PostNapisane: 25 sie 2012, 09:07
Armstrong został dożywotnio zdyskwalifikowany,a jego wyniki po 1 sierpnia 1998r. mają zostać wymazane. Taka jest decyzja Amerykańskiej komisji antydopingowej. Armstrong nie ma zamiaru walczyć o swoje imię.
Ciekawe spostrzeżenia ma Krzysztof Wyrzykowski,który rzuca dla mnie nowe światło na tą sprawę:
http://www.eurosport.pl/starzy-ale-jarz ... full.shtml
Cóż,to przygnębiające,ale nie to,że Armstrong brał,ale to,że sądzę,że sport jest przesiąknięty dopingiem,a w kolarstwie odważnie stawiają mu czoło,a w innych dyscyplinach udają,że problemu nie ma. To nie jest tak,że kolarstwo jest czarną owcą.
Avatar użytkownika
Moderator
Moderator
Posty: 1061
Dołączył(a): 11 lis 2008, 17:29
Lokalizacja: 50.2...°N, 20.9...°E
Gadu-Gadu:
0
PostNapisane: 25 sie 2012, 18:57
wislok napisał(a):Armstrong został dożywotnio zdyskwalifikowany,a jego wyniki po 1 sierpnia 1998r. mają zostać wymazane. Taka jest decyzja Amerykańskiej komisji antydopingowej. Armstrong nie ma zamiaru walczyć o swoje imię.
Ciekawe spostrzeżenia ma Krzysztof Wyrzykowski,który rzuca dla mnie nowe światło na tą sprawę:
http://www.eurosport.pl/starzy-ale-jarz ... full.shtml
Cóż,to przygnębiające,ale nie to,że Armstrong brał,ale to,że sądzę,że sport jest przesiąknięty dopingiem,a w kolarstwie odważnie stawiają mu czoło,a w innych dyscyplinach udają,że problemu nie ma. To nie jest tak,że kolarstwo jest czarną owcą.



Przypomina mi się post Filipa(dawno go już nie ma na forum) który domyślał się tego.
Rozmawiałem kiedyś z jednym z byłych kolarzy i on potwierdza, że w czołówce kolarskiej trudno się utrzymać bez dopingu.

Ciekawe co bierze Phelps (?)

Start Forum: 4 SIERPNIA 2002
Avatar użytkownika
Ekstraklasa
Ekstraklasa
Posty: 4337
Dołączył(a): 11 lis 2008, 11:11

Gadu-Gadu:
0
PostNapisane: 26 sie 2012, 19:57
mika napisał(a):
wislok napisał(a):Armstrong został dożywotnio zdyskwalifikowany,a jego wyniki po 1 sierpnia 1998r. mają zostać wymazane. Taka jest decyzja Amerykańskiej komisji antydopingowej. Armstrong nie ma zamiaru walczyć o swoje imię.
Ciekawe spostrzeżenia ma Krzysztof Wyrzykowski,który rzuca dla mnie nowe światło na tą sprawę:
http://www.eurosport.pl/starzy-ale-jarz ... full.shtml
Cóż,to przygnębiające,ale nie to,że Armstrong brał,ale to,że sądzę,że sport jest przesiąknięty dopingiem,a w kolarstwie odważnie stawiają mu czoło,a w innych dyscyplinach udają,że problemu nie ma. To nie jest tak,że kolarstwo jest czarną owcą.



Przypomina mi się post Filipa(dawno go już nie ma na forum) który domyślał się tego.
Rozmawiałem kiedyś z jednym z byłych kolaży i on potwierdza, że w czołówce kolarskiej trudno się utrzymać bez dopingu.

Ciekawe co bierze Phelps (?)

Kolarzy :) popraw to bo mnie strasznie w oczy koli ten błąd. :)
Oskarżenia względem Lance są już od wielu lat i kolega Filip nie odkrył Ameryki,dla mnie ten werdykt też nie jest jakimś szokiem. A swoją drogą szkoda,że Filipa nie ma,może było by z kim pogadać nie tylko o piłce,ale taklże o tenisie,bo wiem,że go śledził(przynajmniej kiedyś)
Avatar użytkownika
Ekstraklasa
Ekstraklasa
Posty: 4337
Dołączył(a): 11 lis 2008, 11:11

Gadu-Gadu:
0
PostNapisane: 30 sty 2013, 12:33
wislok napisał(a):
- Ja bym sobie na to nie pozwolił jako zawodnik, a potem jako trener, żeby eksperymentować w ostatnich miesiącach przed najważniejszymi zawodami, do jakich się przygotowuję przez cztery lata - krytykuje w Faktach po południu" trenera polskiej kadry kolarskiej Marka Galińskiego legenda kolarstwa Ryszard Szurkowski.
Ryszard Szurkowski, legenda polskiego kolarstwa, dwukrotny medalista olimpijski uważa, że polska medalistka olimpijska miała w ostatnim roku złych doradców wokół siebie. - Wtedy, gdy zmieniła trenera rok temu. Nie znam sytuacji, by zmienić trenera, który doprowadził nie tylko Maję Włoszczowską, ale całe grono polskich zawodniczek do medali olimpijskich, Europy i świata. My w środowisku kolarskim nie wiemy jaki był powód. Andrzej Piątek wypracował sposób przygotowywania swoich zawodniczek do najważniejszych imprez - komentuje.

Eksperymenty trenera
Kolarz przypuszcza, że przyczyną kontuzji mógł być błąd w treningu zawodniczki. - Ja bym sobie na to nie pozwolił jako zawodnik, a potem jako trener, żeby eksperymentować w ostatnich miesiącach przed najważniejszymi zawodami, do jakich się przygotowuję przez cztery lata. - Zdaniem sportowca owy eksperyment polegał na zbyt długim pobycie w wysokogórskiej miejscowości Livigno oraz na za małej ilości startów w roku przedolimpijskim, "które są najważniejszymi sprawami". - W międzyczasie słyszymy o wspaniałych wynikach zawodniczek z innych państw i presja rośnie - dodaje.

Szurkowski jest zdania, że do kontuzji Włoszczowskiej doprowadziła jej niepewność siebie. - Myśląc, że jest za mało czasu i może się nie udać zaczynamy gonić, nie patrząc na to, co może się stać - mówi kolarz, który dodaje, że potwierdzeń tej pewności w przypadku polskich zawodniczek w ostatnim czasie było po prostu za mało.

Były zawodnik był pewny zwycięstwa Włoszczowskiej na Igrzyskach, ale wtedy, gdy jej trenerem był Piątek. - Natomiast niedawno odbyły się mistrzostwa Polski, które miały być sprawdzianem dla wszystkich polskich zawodniczek. Okazało się, że zgrupowanie w Livigno jest ważniejsze niż tytuł mistrza Polski. (...) Tymczasem sam trener przyjechał na mistrzostwa, a zawodniczki zostały w Livigno. (...) Nie bardzo wiedzieliśmy o co chodzi - komentuje.
"PZKol nie istnieje" i milczy
- Oczekiwałbym, by na Olimpiadę pojechały najlepsze polskie zawodniczki. Teraz jest to Paula Gorycka. Kwadrans temu rozmawiałem z jej trenerem. Ona ciągle nie wie czy pojedzie. Nikt z PZKol-u się nie odezwał, a przecież Majka jest już od kilku dni kontuzjowana. Zawodniczka na 19 dni przed startem wciąż nie wie czy weźmie udział w Igrzyskach. Ja jestem oburzony - komentuje zbulwersowany Szurkowski.

Wypowiadając się o Polskim Związku Kolarskim w ostrych słowach krytykuje sposób jego funkcjonowania. - Dział szkolenia PZKol-u nie chcę powiedzieć, że nie istnieje. Czy słyszeliśmy jakąś wypowiedź? Przecież to jest dział szkolenia. To jest organ, który natychmiast powinien wypowiedzieć się publicznie. Majka nie jest zawodniczką jakąś tam kolejną. To jest mistrzyni. Każdy z nas, z kibiców chce wiedzieć co się dzieje. Wypowiedzi prezesa, że jeszcze nic nie wiadomo na 19 dni przed Igrzyskami... Czasami jest to za późno żeby zdążyć - dodaje. - PZKol musi zaproponować skład i nie czekać kilkanościew godzin, bo materiał już ma.

Prawda i Amen. Jak nie pojedzxie Gorycka ,która wygrywała każdy start z Szafraniec to będzie skandal.

A teraz morał z całej tej historii
Jak pamiętam lipiec roku 2011. Pamiętam jak Andrzej Piątek trafił do sportowego piekła. Z dnia na dzień został pozbawiony posady trenera kadry narodowej. Z dnia na dzień został wyrzucony z Polskiego Związku Kolarskiego i z grupy zawodowej, której był dyrektorem sportowym. Pamiętam jak jego podwładni świętowali sukces. Jak pieczołowicie, z triumfalnym uśmiechem na ustach zdrapywali jego nazwisko z samochodów klubowych, a auto przejęte w spadku przez nowego managera, nazwali skalpem Piątka… Bo oto wreszcie miały nadejść dla nich piękne dni. Wreszcie pozbyli się czepiającego się tyrana. Wreszcie zostali w gronie najbliższych przyjaciół.

Wreszcie, czyli niespełna rok po tym jak Maja Włoszczowska została mistrzynią świata. Wreszcie, czyli niespełna dwa lata po tym jak Włoszczowska została wicemistrzynią olimpijską. Wreszcie, czyli po 11 latach w trakcie, których kolarze Piątka zdobyli 34 medale najważniejszych światowych imprez. Po 11 latach w czasie, których Piątek tworzył grupę - ewenement na skalę światową. Kolarze chowali się w warunkach cieplarnianych. Nie martwili się o pieniądze, jedzenie, spanie, pranie, odnowę biologiczną, przeloty. Wszystko było podane na tacy do łóżka. Łącznie z tym, że każda z zawodniczek jeździła służbowym Mercedesem (nie musząc płacić za paliwo).

Idylla? Nie dla Mai Włoszczowskiej. Ją Piątek uwierał. Mimo jej wyraźnego sprzeciwu – sprzeciwu wielmożnej mistrzyni globu – trener miał czelność sprowadzić do grupy młodą zdolną Paulę Gorycką i doświadczoną Annę Szafraniec. Królowa zatem uknuła plan zemsty. Plan bardzo prosty – wszystko pozostanie bez zmian – tyle, że Piątek z tego pociągu wysiądzie.
Wydawało mi się to niemożliwe. Kto przy zdrowych zmysłach, mając w pamięci osiągnięcia szkoleniowca postanowi się go pozbyć? W czasach kiedy nasze kolarstwo delikatnie mówiąc - najmocniejsze nie jest. Kto pozbędzie się człowieka, który rok w rok gwarantował medal imprez mistrzowskich? A jednak byłem w błędzie. Mimo, że już dawno ktoś śpiewał – "nie wierz nigdy kobiecie", zderzyłem się z rzeczywistością i hasłem – impossible is nothing.

Historia Mai

Włoszczowska całą historię ubrała w ładne słówka. Przekonała ekipę, że jej plan jest jedynym słusznym (bo przecież ona nie zwykła się mylić i jej prawda zawsze jest "najjejsza"). I przedstawiła wersję wydarzeń rządzącym. Okazało się, że trafiła na fantastycznie chłonny grunt. Prezes związku wraz ze sponsorem przyjęli opowieści dziwnej treści w ciemno.

Piątek zabrał zabawki i stworzył nową grupę opartą o Paulę Gorycką (tylko ona od początku trzymała jego stronę). I robił swoje. Robił chyba nieźle skoro jedyną zawodniczką, która przywiozła medale z MŚ i ME w roku 2012 była właśnie Gorycka. Włoszczowska natomiast po raz pierwszy od czterech lat nie stanęła na podium mistrzostw Europy. (potem złamała nogę więc ani na igrzyskach ani na MŚ mocy pokazać nie mogła.)

Mina prezesowi Wacławowi Skarulowi – który podpisał się wszystkimi kończynami pod Powstaniem Lipcowym Włoszczowskiej – z miesiąca na miesiąc rzedła. Bladł Pan Wacław niesłychanie. Ludzie się od niego odwracali. Dariusz Miłek – główny mecenas - zagroził wycofaniem finansowego wsparcia. Zbliżały się nowe wybory. Skarul wiedział, że jedynym osiągnięciem jego prezesury było… zwolnienie Piątka. Wiedział, że na nową kadencję ten spektakularny wyczyn pozytywnego wpływu może nie mieć.

Wróci do łask?

I co? Jak trwoga to do… Piątka. Grzecznie zadzwonił, na spotkanie się umówił i UWAGA – przeprosił banitę. Przeprosił, że wyrzucił na bruk, że wyrzucił pochopnie i niesłusznie. Przyznał się do winy (szkoda, że tylko w cztery oczy a nie publicznie, ale może się czepiam). I UWAGA nr 2: poprosił o poparcie w nowych wyborach…

Piątek zgodził się czemu nieco się dziwię. Ale wiedział, że jeśli powie NIE, władze w kolarskiej centrali przejmie Jarosław Potocki. Ten sam, który sprawił, że kolarze zatopieni są w finansowym bagnie.

Piątek zgodził się, Skarul wygrał wybory. Miłek to widząc nakazał uszycie strojów reprezentacji na torowe MŚ z logotypem jego firmy - CCC. (Co nie oznacza, że w dalszym ciągu będzie wspierał ten sport. Ale nadzieję daje).

28 stycznia 2013 roku – 1,5 roku po Powstaniu Lipcowym – Andrzej Piątek został dyrektorem sportowym Polskiego Związku Kolarskiego. A złożony przez niego projekt wieloletniego, kompleksowego szkolenia kolarzy został zaakceptowany przez Ministerstwo Sportu. Kolarstwo będzie jedną z najhojniej wspieranych przez Państwo dyscyplin.

Epilog: Dariusz Miłek – możny sponsor, właściciel marki CCC, rozwiązał grupę MTB i Przyjaciół na bruk wyrzucił.
Paula Gorycka – cały czas będzie się ścigać w założonej przez Andrzeja Piątka grupie 4f e-vive racing team. Dodatkowo została drugą w historii zawodniczką MTB na świecie, która podpisała kontrakt z Red Bullem.
Maja Włoszczowska – wylądowała w holenderskim zespole Giant Pro XC Team. Chciała bardzo dużo pieniędzy. Dostała – jak wynika z moich informacji – dość mało w porównaniu z poprzednim kontraktem. Do tego sama będzie prała, prasowała, podróżowała, rezerwowała loty. Sama zapłaci trenerowi, mechanikowi i masażyście. Oj, skurczy się portfel bo to kontrakt kolarza zawodowego z prawdziwego zdarzenia.
Ola Dawidowicz – znalazła angaż we Włoszech. W grupie Bi&Esse Carrera. To trochę tak jakby z Realu Madryt przeniosła się do Szombierek Bytom.
Anna Szafraniec – będzie reprezentować barwy amatorskiej grupy, do tej pory ścigającej się w maratonach MTB w Polsce - Kross Racing Team. Tak jakby przeszła z Realu Madryt do Drutexu Bytowii Bytów.
Magda Sadłecka – będzie gwiazdą grupy BSA Pro Tour. Warunki finansowe chyba takie sobie, skoro zamierza dorabiać w jednym z warszawskich centrów fitness. To transfer jak z Realu Madryt do Izolatora Boguchwała. I za to - Bogu Chwała.

Aleksander Dzięciołowski

Szacunek panie Radaktorze. Jak widać w Polsce są jeszcze dziennikarze potrafiący samodzielnie myśleć i nie kłaniać się w pas wybitnemu sportowcowi.

Posty: 1
Dołączył(a): 06 lip 2016, 14:17

Gadu-Gadu:
0
PostNapisane: 06 lip 2016, 14:34
co prawda teraz siła lata, sezon idealny na rowery, ja teraz jeżdżę naprawdę bardzo dużo, ponad 500 km tygodniowo także jak na mnie sporo, jednak co zimą czy jesienią? Jak wy się przygotowujecie? Bo ja jeszcze nie miałem okazji w te pory roku jeździć. Czytam właśnie fajny artykuł o tym http://sportportal.pl/rower-sezonie-zimowym/

Posty: 11
Dołączył(a): 10 maja 2017, 11:11

Gadu-Gadu:
0
PostNapisane: 19 maja 2017, 07:41
Kolarstwo - spoko sport. Użależnia jak piłka nożna. :)

Posty: 1
Dołączył(a): 13 cze 2017, 08:09

Gadu-Gadu:
0
PostNapisane: 13 cze 2017, 08:11
No to prawda, kolarstwo to bardzo fajna sprawa.

Posty: 5
Dołączył(a): 10 lip 2017, 08:30

Gadu-Gadu:
0
PostNapisane: 10 lip 2017, 08:34
mało osób uprawia kolarstwo

________________________
Detektyw zenit

Posty: 1
Dołączył(a): 17 sie 2017, 20:46

Gadu-Gadu:
0
PostNapisane: 17 sie 2017, 20:47
Jak myślicie, czy Alberto Contador ma jeszcze szansę ostatni raz w karierze odpalić podczas tegorocznej Vuelty ?
Poprzednia strona

Powrót do Sport

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość